fbpx

Błędy w przedłużaniu włosów.

Przedłużanie włosów, wbrew pozorom, to bardzo szeroka dziedzina. Jej cechami są rodzaje, kolor i długość włosów, metody zakładania w tym wielkość i kształt łączeń, sposoby rozmieszczania i montowania pasemek, ich przygotowywanie oraz dopasowywanie do każdej Klientki indywidulanie. Opracowanie włosów przed procesem zakładania również ma pierwszorzędne znaczenie!

Zacznijmy więc do pierwszej wymienionej – rodzaj włosów (o rodzajach czytuj TU). My rekomendujemy jedynie włosy dziewicze z lokalnego rynku (wszystko o włosach dziewiczych TU). Aby przedłużenie mogło pozostawać Twoją tajemnicą, włosy które zostaną Ci założone NIE MOGĄ się odznaczać od Twoich własnych. Aby tak się właśnie stało doczepić trzeba włosy które są identyczne. Zarówno pod względem struktury, grubości włosa oraz koloru. Do włosów prostych i gładkich zakładamy takie same, do falowanych – falowane a do kręconych – loki o takim samym skręcie. Błędem jest założenie włosów prostych do puszących się falowanych, choć sporo Klientek o to pros (nie chcą więcej prostować włosów). Zawsze w takim momencie pytam – „-A co w sytuacji gdy zacznie padać deszcz i twoje włosy się spuszą i pofalują a spod nich będą smętnie zwisały gładkie proste pasemka?” Nie będzie to dobrze wyglądało… Mam jedną taką zdeterminowaną Klientkę (pozdrawiam Klaudia!:), która na to pytanie odpowiedziała, że w takim momencie włosy zwiąże. I ponieważ była tak uparta i zdecydowana, na jej prośbę i odpowiedzialność założyłyśmy włosy proste. Jednak po jakiś dwóch korektach poprosiła o nowe włosy zgodne z Jej strukturą. 

Długość włosów: widzieliście na pewno sporo metamorfoz typu: od włosów „na Kożuchowską” do Roszpunki. Robi wrażenie, prawda? Owszem, ale TYLKO na zdjęciu. Mało kto, powie Wam szczerze, że zbyt duża zmiana długości, o zbyt wiele  centymetrów, nie będzie dobrze wyglądała na co dzień! Włosy na szczycie głowy pozostają bez doczepków by pod nimi mogły zostać ukryte łączenia. Tak, właśnie tak – czubek głowy włosy krótkie, a poniżej bardzo długie pasma. Dodatkowo, te pasma właśnie będą zbijały się w oddzielne „tasiemki” wyglądając trochę jak makarony. Od tego efektu powstała używana nazwa na  oddzielanie się pasemek – makaronowanie. Decydując się na przedłużenie pomyśl o tym i zdecyduj się na taką długość, by wyglądała naturalnie i nie krzyczała na „To my! Doczepiane włosy!”. Jeśli Twoja fryzura sięga w okolice ramion, nie daj się namówić na włosy po pas, „bo wystarczą na dłużej”. To zwykłe naciągactwo. 

Metody przedłużania są przeróżne, jednak z doświadczenia i posiadanej wiedzy, uważamy, że jedynie kilka z nich jest godnych naszych włosów. Na wstępie można w pełni całą metodę od razu zaliczyć do kategorycznego błędu – taką  sprzed 20tu lat. Mianowicie miękka keratyna – zwaną też bursztynową lub miodową. Tu nie ma żadnego „za”, nic jej nie robi. Stosowanie tej metody to BEZWGLĘDNY błąd! (O tym jak ją rozpoznać i o innych metodach przeczytasz w porównaniu TU).

Wielkość i kształt łączeń. Przede wszystkim dużo za duże łączenia jeśli chodzi o te manualnie tworzone (keratyny, KeraWax, żywice itp.). Olbrzymich rozmiarów, nieregularne twory we włosach to prawdziwa zmora, często je poprawiamy. Spotykamy kapsułki (co to takiego przeczytasz TU) kilkukrotnie większe niż nasze. Zamiast gładkiej, równej powierzchni i regularnego kształtu ziarnka ryżu są chropowate, kłujące, rozlane. Zlepiają czasem okoliczne włosy a w najgorszym wypadku mają konsystencję żelków. Łączenia nie powinny tak wyglądać. NIGDY. Zauważyłam też nowy trend –  nazbyt małe łączenia: nazywane micro, mini, nano itp. maciupeńkie łączenia. Uważam, że to przerost formy nad treścią. Według mnie mają one sens jedynie w niektórych rejonach głowy, na przykład na skroniach czy przy rekonstrukcji grzywki. Dlaczego nie na całej głowie? Po pierwsze dlatego, że maleńkie łączenie z naprawdę tyciuchnym pasemkiem przyczepiamy do równie maleńkiego pasemka wybranego z głowy. Do dosłownie kilku-kilkunastu włosków. Jak wiemy, włosy wypadają w naturalnym cyklu życia włosa (czytaj o nim TU), zatem zmniejsza się z czasem liczba włosów utrzymujących pasemko. Jeśli włosków było w pasemku niewiele – łatwiej będzie takie maleństwo zerwać, bo część z nich już wypadła, a pasmo trzyma się na mniejszej ilości włosów. Takim sposobem stracisz sporo swoich włosów. Drugim powodem jest fakt, że stworzenie całej głowy w ten sposób wiązało by się z o wiele wiele dłuższym czasem pracy a więc i cena drastycznie by wzrosła, a nie ma to większego sensu. Odpowiedni rozmiar (nie za mały nie za duży) jest w zupełności wystarczający.

Każda stylistka zakładająca włosy w ma jakiś sposób rozmieszczenia pasemek na głowie. W różny sposób rozpoczyna pracę, wyznacza linie na głowie, które stanowią konstrukcję całej instalacji. Najważniejsze jest to, by pamiętać o miejscach w jakich nie można mocować pasm. I to wcale nie tylko dlatego, że będą one widoczne, ale głownie dlatego, że uszkodzi się je w ten sposób. Mamy na głowie włoski, które są zbyt słabe by coś udźwignąć. Po za tym należy zwracać uwagę na to w jakim kierunku rosną włosy, gdzie są tak zwane „wicherki”, jak czesze się Klientka, jak nosi przedziałek i na tym podobne aspekty. Dobra specjalistka do każdej osoby podjedzie indywidualnie, wiedząc że każda głowa jest inna. Dopasuje odpowiedni sposób założenia, użyje właściwego kształtu linii i założy włosy tak, żeby można było czesać się niemal jak zawsze. Nie ma mowy, by niemożliwe było związanie włosów nawet w wysoki kucyk – powinnaś mieć możliwość spinania włosów bez uwidaczniania łączeń! Wśród tajników sztuki, istnieje także możliwość rozmieszczania pasemek w taki sposób, by minimalizować zbijanie się ich razem w poplątane dready. Po za rozmieszczeniem bardzo ważne jest zgrzanie pasemek we właściwym miejscu.

Montowanie ich za blisko skóry głowy, a nie daj borze zielony na sztorc, to karygodny błąd! Łączenie powinno powstać z pozostawionym odpowiednim odrostem, zgodnie w kierunkiem wzrostu i opadania włosów! Twoje włosy nie powinny być naciągnięte bo spowoduje to ból oraz zapalenie mieszków, a w rezultacie włosy mogą wypadać. Pasemka z głowy wybierany winny być z odpowiedniego obszaru – ani za dużego ani za małego. Tak by zebrać właściwą ilość włosów, które będą nosić doczepione pasmo. Gotowy pukielek powinien być delikatnie ruchomy, a nie przytwierdzony „na sztywno”.

Wielkie znaczenie w procesie zakładania włosów ma przygotowanie pasemek w oparciu o potrzeby każdej Klientki czyli ich indywidualnie dopasowanie. Szykowanie włosów musi uwzględniać rodzaj włosów ich gęstość, grubość i kolor a także sposób w jaki rosną i jak czesze się Klientka. Na tej podstawie można stworzyć pasemka idealnie pasujące do włosów ich przyszłej właścicielki. O rodzaju włosów już wspominałam na początku, więc to już wiecie. Kolor także powinien stapiać się, zarówno przy odroście, na długości i na końcach. Błędem jest zakładanie pasemek, które znacznie dobiegają kolorem od włosów Klientki. Kolor góry pasemka zbliżony do koloru przy skórze głowy gwarantuje niezauważalność łączeń, gdy jest jaśniejszy – doczepione pasma będą się bardzo odznaczały, gdy włosy trochę się rozsuną i zwrócą na siebie uwagę.

Niestety równie często poprawiamy totalnie niedopasowane wielkością pasemka, olbrzymie pasma doczepione do małych pukli powodują znaczne obciążenie cebulek i często są przyczyną wyrywania włosów. Dla zobrazowania problemu: z jednego pasemka od innego stylisty tworzymy dwa a czasem nawet trzy mniejsze o właściwej gramaturze i prawidłowym rozmiarze dla danej Klientki. Dlaczego zakładane są takie duże pasemka? Myślę, że z lenistwa, bo zamiast 6ciu pasemek, można założyć 3 co skraca czas pracy o połowę. Jednak efekt się nie obroni…

Opracowanie – co kryje się pod tym określeniem? Miałam tu na myśli szereg czynności  jakie trzeba wykonać zarówno na włosach własnych na głowie jak i na doczepianych. Są to między innymi odpowiednie umycie głowy Klientki głęboko oczyszczającym szamponem oraz wysuszenie głowy w specjalny sposób. 

Nieodpowiednie nakładanie łącznika (preparatu) na pasemka, bez przygotowania go (między innymi odpowiedniego oczyszczenia włosa) i niewłaściwe lokowanie na włosach powoduje często wyczesywanie się włosów z łączeń. Tracisz w ten sposób swoje pieniądze, bo przecież za włosy sporo zapłaciłaś.

To już chyba większość najczęściej spotykanych błędów w przedłużaniu włosów. Większość wynika z niewiedzy (dostępne szkolenia są niepełne…) i braku umiejętności a czasem może z braku chęci lub „oszczędności” czasu stylistki?  Mam nadzieję, że dzięki powyższym informacjom i załączonym zdjęciom będziecie mogli świadomie wybrać najlepszą możliwą stylistkę w Waszej okolicy. Pamiętaj, czasem warto pojechać kawałek dalej, niż poddać się komuś, kto uszkodzi Twoje włosy i u kogo stracisz tylko pieniądze.

Jeśli znasz inne błędy, napisz w komentarzu – z chęcią je dopiszemy! 

Masz wątpliwości, czy Twoje włosy zostały dobrze założone? Skontaktuj się nami, wyślij nam zdjęcia – wykonamy darmową ekspertyzę bbXtend.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *